Wahałam się. Po dzisiejszym dniu nie mam już jednak cienia wątpliwości, że te zapiski powinny ujrzeć światło dzienne nie tylko w zamkniętym gronie.
8 maja. Dobitne święto w KK. Nie jedno. Wymowne Czytania. Przytoczę fragment Pierwszego:
DZIAŁALNOŚĆ ŚW. PAWŁA TRZECIA WYPRAWA MISYJNA Do Miletu. Pożegnanie z Efezjanami. Dz 20, 28 - 30
,,Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów.”
Co również istotne:
1. Dzień poświęcenia Sanktuarium Królowej Różańca Świętego. Warto zapoznać się z życiorysem bł. Bartolo Longo. 2. Kolejna rocznica objawień św. Michała Archanioła ; ,,Któż jak Bóg!” 3. Uroczystość św. Stanisława - biskupa, męczennika i Głównego Patrona Polski. Jednocześnie patrona ładu moralnego. 4. Wspomnienie - Urodził się św. Jan Maria Vianney. 5. Wspomnienie - Urodził się św. Szarbel.
Nie mam prawa nikogo oceniać. Ty też nie.
Wbrew dosadnemu przekazowi, który tutaj umieszczę. Wpis absolutnie NIE MA na celu obrażania kogokolwiek. Chciałabym aby chociaż jedną z konsekrowanych osób ,,eleborat” ten zmusił do refleksji nad zawartymi tutaj słowami…
Znam mnóstwo kapłanów i pomimo tych mocnych słów wiedźcie, że stoję za Wami murem!
Pora jednak obudzić się z letargu...
,,Ksiądz też człowiek.”
Owszem. Przecież nie inaczej.
Ileż więcej jednak otrzymaliście? Gdzie Wasza wiara? Jakie śluby składaliście? Czyż nie ubóstwa, czystości i posłuszeństwa?
Wiadomo - nie tego ślepego, bo w Kościele miał zapanować zamęt.
I chyba Ci, którzy jako pierwsi powinni to dostrzec, nawet nie zdążyli jeszcze tego wychwycić… Swoiste tornado przedziera się przez KK. I w jego epicentrum właśnie się znajdujemy.
Ile to potrwa? Pan Bóg jeden wie…
Drodzy Kapłani, Potraficie tak pięknie ,,głosić” i moralizować z ambony. Poza nią jednak wasz ,,radykalizm” i prawość gdzieś zanikają.
Niknie też walka o każdą z owiec.
Przepraszam. Zawiedliście.
Na całej linii.
Nade wszystko Pana Boga. Tak wielu ludzi, samych siebie również. (Jeśli w ogóle już to dostrzegacie...) Wielu z Was owszem. Nie boi się publicznie wykazać skruchy. Garstka ma odwagę mówić prawdę…
Przecież nikt z nas nie jest święty. Dopóki żyjemy mamy czas na poprawę. Powrót na właściwe miejsce w tym, przepraszam ,,stadzie”.
Wolicie się kryć? Czekać na dobre słowo? Jakby ważniejszym było to, co mówią o Was inni.
Kto ostatecznie stanie z Wami na Sądzie? Wy sami czy ,,klaszczący” Wam ludzie? Nie tym ziemskim sądzie rzecz jasna. Ten ma najmniejsze, a wręcz nikłe znaczenie…
Nie wszystko jest tym czym być się wydaje.
Najwyższy czas przerwać milczenie na temat tego, co obserwujemy w Kościele Świętym. Dotyczy to bowiem nas wszystkich. Jeśli jeszcze nie - za chwilkę zacznie.
O owych „perypetiach" wspominam w kolejnej książce.
Staram się ją dokończyć, co nie bez powodu jest niesamowicie trudne. Zostałam na tym ,,polu walki” sama. Napotykam mnóstwo przeszkód. Czasem wydają się nie do pokonania.
Po słowach, które usłyszałam od jednego z odważnych kapłanów, cytuję: „Małgosia, w Imieniu Kościoła Świętego przepraszam Cię za wszystko, co spotkało Cię do tej pory.”
Po grubo ponad roku zaczynam otwarcie mówić o tym co dzieje się za tą ,,dymną zasłoną" tworzoną z każdej strony.
Notabene - Dziękuję Ci księże Danielu. Chciałam podziękować osobiście. Wiem, ze intencją Księdza była szczera pomoc. (Jakiś czas po spotkaniu w/w Kapłan został ciężko pobity. Wydał oficjalne oświadczenie na swoim blogu.)
Jeśli ktokolwiek popiera treść jaką tutaj umieszczę może skopiować ten link i wysłać go do jak największej ilości kapłanów.
Do Księży, którzy milczą.
Nie grają do jednej bramki będąc w jednej drużynie.
Kapłani to też ludzie. Boją się czasem bardziej niż my.
Potrzebują naszego wsparcia i modlitwy.
W miejscu od którego uciekałam uzyskałam pomoc. Może nie taką jaką chciałam otrzymać. Innym było prościej. Owa jest równoznaczna z niesamowitą ilością wyrzeczeń. Metodą prób i błędów można jednak wiele uzyskać.
Z pomocą Pana Boga nade wszystko. On nigdy nas nie opuszcza.
Jeśli wierzymy. I piszę to z pełną odpowiedzialnością. Rozwiązania wszelkich problemów szukajmy w Mszy Świętej oraz w sakramentach. Dopóki jeszcze są...
W tym miejscu zawsze uzyskamy odpowiedź. Prędzej czy później.
Przestrzegajmy 10 przykazań.
Nawet powyższe stanowi dla nas ogromny problem.
Jestem przerażona „znieczulicą" ; którą wykazują się Ci, którzy: >>darmo otrzymali<< ; Ci, którzy należycie powinni wykorzystać swoją ziemską misję: >>Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.<<
Poniższy SMS został wysłany do jednego z kapłanów, księdza egzorcysty:
,,Prześlę coś Księdzu. Nie chciałabym być współodpowiedzialna za ginących ludzi. Warto to rozważyć zwłaszcza w dniu patrona, którego święto dziś obchodzimy. (Św. Ambroży)
Wierzący praktykujący & wierzący niepraktykujący.
,,Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących. Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię, odsłoni tajemnicę bezbożności pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudo mesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele." (KKK 675)
Jako wierzący (a zwłaszcza Wy, Kapłani!) jesteśmy odpowiedzialni za wszystkich, których spotykamy podczas ziemskiego pielgrzymowania.
Mamy również zostać rozliczeni z każdego słowa. Wypowiedzianego oraz nie.
Bardzo modna dziś ideologia NEW AGE (tutaj możemy postawić znak równości) = sześć liter zła.
W/w Wschodnia religia dotyczy bowiem holistycznego dążenia istoty ludzkiej do pozbycia się wszelkich granic, barier. Stawia człowieka ku dążeniu do swego rodzaju „oświecenia".
Powyższe jest jednoznaczne z postawieniem siebie na miejscu Pana Boga. Samowystarczalność ta stanowi z kolei zaprzeczenie pierwszemu przykazaniu.
Tytułowa wzmianka o wierzącym - praktykującym oraz wierzącym - niepraktykującym stanowi kolejne niebezpieczeństwo.
Szatan również wierzy. Ale nie praktykuje…
Unikanie eschatologicznej tematyki istnienia piekła jako miejsca wiecznej pokuty jest z pewnością wygodne. Nie „wystraszy" wiernych z KK.
Zezwala jednak nam wszystkim na to, aby ludzie szli tam szeroką autostradą. I jesteśmy za to współodpowiedzialni! Temat wolimy wrzucić pomiędzy bajki dla dzieci, a przecież Kościół oficjalnie odniósł się chociażby do wydarzeń w Fatimie.
Matka Boża przedstawia tam piekło kilkuletnim dzieciom.
Nie dorosłym, a dzieciom!
Słowa Matki Najświętszej zdają się mieć bardziej dosadne brzmienie szczególnie w obecnych czasach.
Gdzie normalność jest zwana mową nienawiści. A o grzechach Sodomy i Gomory nikt nie chce już pamiętać.
Tutaj pojawia się kolejny temat - fuzji, jaka w Kościele nie może mieć miejsca.
Zwłaszcza w aspekcie odrzucania autorytetu Matki Boga i łączenia katolików z nurtem protestanckim.
W Kościele nie ma miejsca na nowoczesność!
„Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście - niech będzie przeklęty! (Ga 1, 6-9)
W dniu Święta ku czci św. Ambrożego, którego duchowym dzieckiem był św Augustyn. Warto przytoczyć słowa tego gorliwego głosiciela Słowa Bożego:
,,A biada milczącym o Tobie, że mając mowę, stali się niemymi."
,,Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską."
Na zakończenie: Kiedy zgasną światła, a kurtyna opadnie…
Na nic i Wasz duch intelektualizmu. Tak mocno zresztą podkreślany dziś w Kościele. Profesorowie, doktorzy…
Ale już ze sklejeniem merytorycznego, dosadnego kazania niemały problem.
Przepraszam. To będzie nieco sarkastyczne. Na swój ,,tytuł naukowy” również zapracowałam.
Podpiszę się więc nim pod tym eleboratem jak robi to większość z Was. Kwestia typu… Czy to zmienia postać rzeczy?