Menu Sidebar Widget Area

This is an example widget to show how the Menu Sidebar Widget Area looks by default. You can add custom widgets from the widgets in the admin.


Odnoszę wrażenie, że wskazówki zegara przybrały zadziwiająco szybki rozmach.

Czy to tylko moje spostrzeżenie? W dniu wczorajszym, po pracy, późnym popołudniem wraz z przyszłym mężem pojechaliśmy do kolegi. Mieszkającego, o bagatela… całą przecznicę dalej. Tak, wiem. Mieliśmy bardzo duży dystans do pokonania stąd konieczność zabrania z sobą pojazdu….. Z braku lepszego miejsca zaparkowałam auto na połówce chodnika. Pomyślałam jednak patrząc na budzik w tel. Hmm – kolejnego dnia mam być na nogach już chwilkę po 5 rano. Ok, najwyżej ZARAZ wrócimy, toteż nie będę przestawiać go w inne miejsce.

Nasze ,,zaraz” zamieniło się dziwnym trafem w kolejny dzień. Było już bowiem grubo po północy kiedy ,,posiadówka” dobiegała końca. (W dobrym towarzystwie jak wiadomo – czas nabiera jeszcze większego tempa.)

Do łóżka położyłam się chwilkę po 2.

W zasadzie w pewnym momencie pomyślałam, że chyba w ogóle nie ma sensu już zasypiać. 😂

Odnosząc się jednak holistycznie do tegoż wieczoru. Długa to opowieść. Którą wrzucam na szybkości, ponieważ oczekuje na mnie jeszcze stos papierów, faktur i tym podobnych… 🙂

Obok posesji znajdował się piękny, dość głęboki, dmuchany basen… Postanowiłam opuścić na moment taras i gwarne towarzystwo.

Zdjęłam sportowe obuwie. Postawiłam je na kostce brukowej. Podciągnęłam oburącz wąską spódnicę tak, aby jej nie zmoczyć i weszłam do wody. Chodziłam sobie zamyślona po tymże urokliwym basenie otoczonym tujami… Wtem ku mojemu zaskoczeniu – z impetem wskoczył do niego… właściciel posesji. ,,Wstrząs” jaki wywołał owy skok spowodował wykonanie przeze mnie czegoś w deseń salta w miejscu. W pełnym ,,opakowaniu” ciuchów, które miałam na sobie znalazłam się momentalnie pod wodą.

Byłam przemoczona do suchej nitki! Jednocześnie nie pamiętam już kiedy ostatnio wybuchłam tak szczerym śmiechem w odpowiedzi na to niespodziewane ,,zajście”. Tylko przez moment przeszło mi przez myśl: ,,Jakże ja później wsiądę za kierownicę.”😄

Kumpel nadmuchał materac. Położyłam się na nim i dryfowałam po dużej powierzchni niczym ,,Rose” na drzwiach z Titanica w mroźnym Atlantyku…..

Tyle tylko, że mój Jack siedział na tarasie, nie płynął obok, a woda dzięki Bogu nie była lodowata… 😂

Po chwili, rysując palcem na wodzie kółka, odezwałam się do Marcina:

– Wiesz co… Już gdzieś to kiedyś zapisałam…

My przeżywamy to życie Marcin… My nie żyjemy wcale… Ciągle dudni mi to w głowie. Ludzie naprawdę powinni starać się być jak dorosłe dzieciaki…

– Masz rację.

Odpowiedział zamyślony kumpel.

– A wolałabyś żyć krótko i w pełni czy spokojnie dożyć starości?

Zapytał trzymając się ,,brzegu” basenu.

– Zdecydowanie krótko. Cóż sensownego serwuje nam dzisiejszy świat… Odparłam bez wahania. 

Później padło kolejne dość istotne pytanie, mianowicie – czy mam jakieś marzenia?

Po chwili zamyślenia odpowiedziałam również pytaniem:

– Mówisz o takich zwykłych, ziemskich?

– Noo, tak.

– Pierwsze, które przychodzi mi do głowy, kontynuowałam zamyślona.

– zawsze chciałam popływać z delfinami i jak dotąd nie miałam jeszcze okazji.

-A inne marzenia… Poniekąd spełniam je powoli, ale w tym zepsutym świecie wszystko jest wysoko budżetowe… Z drugiej strony niczego co najważniejsze nie nabędziesz za pieniądze.

Dodałam.

Całe szczęście po wyjściu z basenu kumpel poinstruował mnie gdzie znajduje się jego garderoba. Udałam się tam po jakąkolwiek koszulkę i zrobiłam sobie z niej sukienkę w rozmiarze XL. Owinęłam się jednocześnie ręcznikiem, wróciłam na taras i nie byłabym sobą gdybym nie pośpiewała tam trochę bawiąc się w DJ-a gdzie konsolę stanowił telefon Marcina podłączony do ekstremalnie wielkiego głośnika. 😄

Nie wiem co w całym tym dniu było bardziej zaskakujące. Zapomniałam wspomnieć, że pies Marcina (zwierzyna ewidentnie ma ADHD…) ugryzł mnie w udo. Nie będę prezentować tego ekstremalnego siniaka. Oszczędzę widoku. Pomyślałam tylko – no, szkoda, że nie do krwi skoro i tak boli.

Przynajmniej złożyłabym kolejne roszczenie z polis na życie.

No co…

Przecież w tym kraju trzeba za coś żyć!

😂😂😂